środa, 3 kwietnia 2013

Siódmy rozdział


Quiddith

     Fred razem z Amy uczyli się w jego dormitorium. Mieli się uczyć w trójkę, razem z Georg’ em, ale on gdzieś wyszedł z Luną. Obojgu się nudziło. Sekundy mijały jak godziny, a minuty jak lata. Położyli się na łóżku jednego z bliźniaków.
-Amy, chce ci się uczyć?- Spytał Fred.
-Nie.- Odpowiedziała obojętnie.
-Chce ci się spać?- Znów zapytał.
-Nie.
-A chcesz pograć w Quidditha?
-Tak.- Odpowiedziała entuzjastycznie i odłożyła książkę, a chłopak zrobił to samo. Fred złapał za swoją miotłę, a Amy szybko zbiegła do lochów po swoją. Nie zwracała uwagi na osoby, które omijała. Nawet na Draco, który wychodził z pokoju wspólnego.
     Spotkali się na boisku szkolnym. Ścigali się i wygłupiali. Nie zwracali uwagi na to jak mija czas. Ćwiczyli podania i celność. Pani Hooch pojawiła się na boisku. Wezwała ją tam Anieze, która widziała jak Amy ćwiczy z Fredem. Stwierdziła, że nadawała by się do drużyny Quidditha. Nauczycielka przez chwile ich obserwowała i doszła do tego samego wniosku.
-Zbliża się cisza nocna, a wy jeszcze na boisku.- Powiedziała wyrywając z transu przyjaciół. Oboje rozejrzeli się. Faktycznie było już późno i ciemno.
-Fred wracaj do swojego dormitorium, a ty Amy idziesz ze mną.- Amy uścisnęła Freda na pożegnanie i podeszła do Pani Hooch.
     Poszły do kapitana drużyny ślizgonów, Brian Remon. To był wysoki chłopak, o wściekle czarnych oczach i kasztanowych włosach. Nie zgodził się za pierwszym razem, wręcz się awanturował, ale po tym jak Amy pokazała co potrafi ugiął się. Wystarczyło parę akrobacji, celność i pewny chwyt i już ją przyjął. Zmienił odczucia do niej. Spodobała się mu. Wrócili razem do lochów i usiedli na kanapie. Pokój nie był pusty. Wszyscy się zdziwili czemu oni rozmawiają. Kapitan drużyny i znienawidzona przez wszystkich Amy siedzą obok siebie i życzliwie rozmawiają. Niemożliwe, a jednak.
-Cieszę się, że jestem w drużynie.- Powiedziała uśmiechając się do chłopaka.
-Ja też. Zaraz powiem reszcie, że mamy nową ścigającą.- Odpowiedział i odszedł. Amy skierowała się ku swojemu dormitorium zastanawiając się jak ją przyjmą ślizgoni do drużyny.
     Brian wybiegł z lochów w poszukiwaniu osób z drużyny. Na szczęście byli wszyscy w bibliotece. Czarnooki usłyszał, że rozmawiają o tym, że jeszcze nie mają ścigającego, a sezon niedługo się zacznie.
-Problem rozwiązany.- Powiedział Brian podchodząc do nich.
-O i nagle znalazł się kapitan. Mów kogo masz.- Rozkazał młody Malfoy.
-Amy.
-AMY!!!- Krzyknął wściekły.- AMY!!! Przecież ona nie powinna być nawet ślizgonką, a ty ją przyjmujesz do drużyny. Co ona może wiedzieć o Quiddithu.
-Zdziwił byś się.- Powiedział stanowczo i zielenice mu się rozszerzyły.
    Wszyscy byli wściekli na swojego kapitana. Jak on mógł wziąć tą ofiarę do drużyny. Nikt z nich jej nigdy nie widział na miotle, ale od razu stwierdzili, że jest beznadziejna.
-Dajcie jej chociaż szansę. Nie widzieliście jej nawet.- Powiedział Brian widząc zniesmaczenie na oczach zawodników.
-Kiedy mamy najbliższy trening?- Spytał Draco.
-Możemy mieć jutro. Jest sobota.- Odpowiedział mu.
-Zajmij boisko na dwunastą. Dam jej taki wycisk, że sama odejdzie.- Powiedział na zakończenie i wszyscy ruszyli do pokoju wspólnego.
     Fred leżał na swoim łóżku. Nie mógł zasnąć. Georg spał, a bliźniak nie chciał go budzić. Był zdany na nudę. Sądził, że wszyscy spali, w końcu była druga w nocy. Lecz była jedna osoba oprócz brata na, która zawsze mógł liczyć i wiedział, że nigdy by nie była na niego zła. Postanowił napisać list do Amy i umówić się z nią jeszcze przed śniadaniem. Napisał list i „pożyczył” sowę od Harrego.
     Tak jak myślał rudzielec, Amy spała. Obudził ją zły sen. Zobaczyła Hedwigę za oknem i wpuścił ją. Harry wysłał do niej sowę tak późno, w dodatku w taką wichurę. Dziewczyna była zdziwiona. Otuliła sowę kocykiem i zaczęła czytać list.

Spotkajmy się o 7:00 na schodach
Przed wielka salą
Nudzi mi się i nie mogę spać
Więc postanowiłem Cię obudzić
FRED ;D

     On jest nie możliwy… Pomyślała i szybko mu odpisała. Dala list Hedwidzę, pocałowała ją i puściła. Przez chwile patrzyła w niebo, ciesząc się, że wreszcie jest w drużynie Quidditha. Położyła się szczęśliwa nie wiedząc jakie katorgi wymyślił dla niej Draco.
     Fred szybko dostał list. Oddał sowę Harremu i go przeczytał.

Dobra,
Ale nie budź mnie więcej o trzeciej w nocy
Widzimy się rano
Życzę ci samych koszmarów
Amy


Trochę krótki ten rozdział, ale nie mogłam nic więcej do niego wymyślić. Przepraszam, że musieliście tak długo czekać. Piszcie swoje opinie w komentarzach ;D  Amy 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz