poniedziałek, 27 maja 2013
Powiadomienie dla czytelników...
Wybaczcie, że nie ciągle nie ma nowych rozdziałów, ale jakoś nie mam czasu na pisanie. Wiem, że niedawno pisałam, że postaram się to napisać w weekendy, ale na prawdę z czasem u mnie krucho. Wiecie wczoraj miałam pogrzeb i musiałam wyjechać na cały weekend do Nowych Skalmierzyc. Oprócz tego muszę się poprawiać z paru przedmiotów. :( Miałam mały problem z nauką podczas roku szkolnego przez przeprowadzkę do Wawy ;'C i teraz muszę to nadrobić w parę dni. Więc jeszcze raz was przepraszam za to i od razu mówię, że nie wiem kiedy będzie następny rozdział.
wtorek, 7 maja 2013
Zdjęcie
Nudziło mi się, a jeszcze nie skończyłam nowego rozdziału, więc postanowiłam wam wstawić to zdjęcie. Pewnie nie raz je widzieliście, ale co tam ;D
niedziela, 5 maja 2013
Jedenasty rozdział i URODZINKI ANIEZE!!!
Wreszcie wolna!!!
Po tych trzech dniach awantur, bójek i
agresji, w końcu wypuścili pannę Fas i pana Malfoya. Wszyscy dobrze pamiętają
te dni. Jak to w nocy było słychać ich krzyki w całym Hogwarcie. Jak Umbridge
przyszła ich uspokoić, gdy się siłowali na środku korytarza, tuż przed
Skrzydłem Szpitalnym. Nie było przerw między kłótniami, a bijatyką. Czasem było
słychać jak jedno przyznaje drugiemu racje, ale chwile później była wywoływana bójka
, którą próbował powstrzymać Snape.
Nie ma to jak kręcenie się bezmyślnie po
schodach. Co chwila zmieniały kierunek, zamykając Lunę i Amy w klatce.
-No proszę cię. Zaraz
spóźnimy się na lekcje, a teraz mamy obrone przed czarną magią.- Wydyszała
wściekła ślizgonka.
-Jak się spóźnimy to
mamy przechlapane. Umbridge jest bezlitosna. Niby taka miła, różowa nauczycielka,
ale jak cię dorwie to koniec. Nie wiesz co zrobiła Harremu.- Odpowiedziała
przestraszona Luna biegnąc w te i we wte, próbując odnaleźć wyjście z tej
pułapki.
-Co mu niby zrobiła?-
Spytała.- To mój przyjaciel. Nie pozwolę tknąć moich przyjaciół nikomu! Jak ją
tylko dorwę…- Blondynka tak się zdenerwowała, że złapała przyjaciółkę za rękę i
przeskoczyła przez barierkę schodów. Wylądowały bezpiecznie na podłodze, mimo
to panna Lovegood była wystraszona.
-Co to miało być?!-
Krzyknęła gdy się zorientowała, że jeszcze żyją.
-Pod wpływem złości
jestem zdolna do wszystkiego.
Wszyscy siedzieli już w sali. Krzyki
rozmów, które opętały klasie były całkiem odmienne od krzyków kłótni w skrzydle
szpitalnym. Amy bardzo ucieszył fakt, że już nie musi codziennie oglądać
Dracona, tak samo ucieszył się ślizgon i pani Pomfrey. Do pomieszczenia weszła
ubrana cała na różowo profesor Umbridge. Zaczęła mówić jednak Amy jej nie
słuchała. Usiadła wygodnie z pergaminem na twarzy i w około słyszała tylko
jakieś brzęczenie. O mało nie spadła z krzesła gdy Harry i „różowa landryna”
zaczęli się sprzeczać o to, że Voldemort naprawdę powrócił.
-Profesor Umbridge…
Skąd pani niby wie, że Voldemort nie powrócił.- Zaczęła mówić spokojnie Amy i
weszła na ławkę,- Czy widziała pani Voldka? Nie? To skąd pani wie, że on nie
wrócił. Harry go widział i ja mu wierze. To, że pani uwarza inaczej nie znaczy,
że tak jest!- Krzyknęła. Klasa siedziała cicho zdziwiona przestawieniem, które
odstawiała blondynka.
-Panno Fas myli się
pani. Jeszcze jedno słowo… i… i…- Powiedziała lecz nie dokończyła ponieważ Amy
jej przerwała.
-Vlodemort powrócił! Ja
wierze Harremu! Tak! Ktoś się pani sprzeciwił! I co pani na to!.- Dziewczyna
zaczęła krzyczeć jednak Ron podniósł ją i próbował uspokoić.- Sprzeciwiłam się
pani! I co ty na to! On powrócił! Powrócił rozumiesz!
-DOSYĆ!!!- Krzyknęła profesor Umbridge, a Amy się
uciszyła i uśmiechnęła złośliwie.- Po zajęciach masz przyjść do mojego
gabinetu.- Oznajmiła, a twarz miała tak różową jak jej strój.
-Proszę się wyczilować.
Jest pani czerwona jak pomidor.- Odpowiedziała ślizgonka i położyła nogi na
ławce. Umbridge podeszła do niej, zepchnęła jej nogi na ziemie, spojrzała
wściekle i powtórzyła:
-Po lekcjach w moim
gabinecie.
Wraz ze stopniałym śniegiem wróciło słońce,
a w jego promieniach ogrzewała się Anieze. Siedział na trawie i łapała blask,
który padał na dziedziniec. Gdy zauważyła Freda i Georga za wielkim łukowatym
oknem korytarza, zerwała się na równe nogi i do nich pobiegła.
-Hej!- Krzyknęła w ich
stronę.- Weźcie, Amy zaczęła się wykłócać z Umbridge na lekcji.
-I co? Harry na prawie
każdej lekcji się z nią wykłóca.- Odpowiedział jej Fred.
-Tak, ale Amy nie dość,
że się z nią kłóciła i to na temat Sami- Wiecie- Kogo. Najpierw prawie usypiała
z zeszytem na twarzy. Później zaczęła się spokojnie wykłócać, aż w końcu
wskoczyła na ławkę i zaczęła się wydzierać na całą klasę. Ron musiał ją ściągać
i uspokajać. Dostał po mordzie, ale ją uspokoił. Amy w końcu olała sytuacje i
rozłożyła nogi na ławce, po czym Umbridge kazała jej przyjść po lekcjach do jej
gabinetu.- Dziewczyna opowiedziała chłopakom całą historie, a oni wybuchli nie
opanowanym śmiechem.- Wszyscy podejrzewają, że zrobi jej to co Harremu. No
wiecie ten napis na ręce.
-Ej Fred mieliśmy jej
przekazać, że ma przyjść do Dumbledora.- Oznajmił George.
-Lecimy Eze.- Krzyknął
Fred i obaj pobiegli szukać Amy.
-Eze?- Powtórzyła blondynka.
Tuż przed wejściem do Wielkiej Sali Draco
i Amy zaczęli swoją specyficzną kłótnię. Jak zwykle chłopakowi towarzyszył
Zabini i Theodor.
-Ej Fas…- Zaczął
wścibsko Malfoy.-… Nie dziwie się, że nie chcieli cie w niebie, ale nie musieli
cię wyrzucać. Chyba nieszczęśliwie walnęłaś twarzą o beton.
-Też się nie dziwie, że
mnie tam nie chcieli. W końcu wyrzucili mnie, aż do piekła Malfoy.- Syknęła
pewnie blondyna.
-A no tak. Pamiętam jak
się męczyłaś, żeby stamtąd wyjść. Mogłaś tam zostać i nie straszyć nas tymi
szkaradnymi włosami.
-Z tego co pamiętam to
na nie zwróciłeś uwagę w księgarni. Jak mnie wtedy określiłeś…- Nagle wszyscy
zwrócili głowy w ich stronę.- Blond di…- Nagle przerwali jej bliźniacy.
-Amy Dumbledor kazał ci
przyjść do niego.- Powiedzieli równocześnie i chcieli zabrać dziewczynę, ale
Draco złapał ją za ramie i zaciągnął blondynkę w głąb korytarza, jak najdalej
od Weasley’ ów.
-Amy nie powinnaś zadawać się z gryfonami.
-Ał… Draco… Aaa… nie
szarp mnie tak.- Amy zaczęła krzyczeć lecz nie szarpała się i posłusznie szła
za ślizgonem.- W ogóle co ci do tego z kim się zadaje. Nie jesteś moją matką!
Choć macie coś wspólnego.
-Co to miało znaczyć?-
Spytał Malfoy ciągle szarpiąc dziewczynę.
-No oboje mnie nie
cierpicie i nie chcecie mieć ze mną nic wspólnego.
-Nonsens.- Odpowiedział.
-Czyli, że mnie
lubisz?- Spytała wścibsko Amy.
-Chyba śnisz! Mówię o
twojej matce.
-Chyba ty śnisz, bo
moja matka mnie oddała babci.- Teraz chłopak już wręcz ciągnął po ziemi.-
Puścisz mnie już?!- Chłopak ją szarpnął do siebie, spojrzał gniewnie i pchnął
na ziemie, po czym szybkim tempem odszedł.
Jego spojrzenie znów utkwiło dziewczynie w
pamięci. Nie rozumiała jego zachowania. Jednej nosy patrzył na nią i bliźniaków
z utęsknieniem, później zaczyna ją szarpać i odciągać od nich jak najdalej, a
teraz znów patrzy jej prosto w oczy. Tym razem ze wściekłością. Amy wolała nie
szukać odpowiedzi na pytanie, które prawdopodobnie jej nie ma. Czyli, co siedzi
w głowie tego chłopaka i o co mu znowu chodzi? Wolała zadać sobie pytanie,
gdzie ma teraz iść? Do różowej landryny, czy do dyrektora? W końcu Dumblegor
nie będzie zły jak teraz do niego nie przyjdzie, a Umbridge szlak trafi po tej
dzisiejszej lekcji.
-Już wiem!- Krzyknęła,
a echo rozniosło się po pustym korytarzu.- Idę do Dumbledora.
W gabinecie, do którego Amy dostała się
dzięki pomocy profesor McGonagal, dyrektor trzymał klatkę z Faweksem.
-Dziękuje Amy, że
przyszłaś do mnie tak szybko.- Białowłosy uśmiechną się do dziewczyny i
podszedł do niej ptakiem.-Chciałbym żebyś zaopiekowała się Faweksem.
-Jasne nie ma sprawy!-
Odpowiedział entuzjastycznie i chwyciła klatkę.- A on mnie może poparzyć?
-Nie, nie. Nie bój się wszystkiego
sama się dowiesz. A teraz wracaj do przyjaciół.
Dziewczyna szybko wybiegła z uśmiechem na
twarzy. Pobiegła odstawić ptaka do swojego pokoju. Przebiegła z powrotem przez
salon ślizgonów jak burza, po drodze przewróciła Matta, z hukiem przeskoczyła
kanapę i zniknęła za drzwiami.
-A jej co znowu?- Spytał
czarnowłosy wstając z ziemi.
-Pewnie leci do gryfonów.-
Odpowiedzieli chórem wszyscy obrcni.
Może to nie jest mój najlepszy rozdział, ale jest. Normalnie zaczęła bym dalej ćwiczyć rysowanie, ale z okazji urodzin Anieze postanowiłam dokończyć go na szybko i wstawić jeszcze dziś. Więc WSZYSTKIEGO NAJ NASZA GRYFONKO!!!
czwartek, 2 maja 2013
Akcja "wstążka"
Mam do was pytanie. Pewnie słyszeliście o akcji "wstążka". Na FB ostatnio widziałam, że to ma być ciemny pomarańcz, ale przed chwilą był też stary post o złotej wstążce. W komentarzach ludzie pisze, że ma to był łososiowa i koniec, ale ona jest już zajęta. Może ktoś wie coś o tym więcej? Ja już nie mam pojęci jaki to ma być kolor, więc pytam się was. Piszcie w komentarzach ;D
Subskrybuj:
Posty (Atom)
