Skrzydło szpitalne
Draco leżał oparty na łóżku, w swoim
dormitorium. Jedynym światłem w pokoju były świece, które stały na każdej
szafce w pokoju. Blondyn całował się z jakość dziewczyną. Zastanawiał się kto
to jest. Astoria? Pansy? Oby nie Parkinson.- pomyślał, dalej całując się z
dziewczyną.- Może to Ginny? Albo Hermiona? NIE! Nie mógłby spędzić ani chwili
sam na sam, w jednym pomieszczeniu- a co dopiero w jednym łóżku- z tymi, tymi…
gryfonkami. Chłopak zauważył blond włosy. Może to Luna.- Dalej się
zastanawiał.- Jest krukonką. Nagle dziewczyna zaczęła gryźć jego koszulę.
Draco nie miał nic przeciwko, do póki nie
zobaczył, kim jest jego partnerka. Amy Fas. Tak… Ślizgon nie mógł uwierzyć, że
jest z blondynką tak blisko i nie wywołali jeszcze awantury. Chciał zepchnąć
dziewczynę z siebie, ale nie panował nad sobą. Nie mógł ruszać ani nogami, ani
rękami. Amy jednym machnięciem ściągnęła z chłopaka koszulę. Jej ubrania nagle
zniknęły. Draco uświadomił sobie, że może się ruszać, ale nie chcę. To co się
działo podobało mu się i to było najgorsze. Blondynka przejechała ostrymi
paznokciami po jego klacie… i… i wtedy… kiedy akcja miała się rozkręcać…
Blondyn się obudził w łóżku, ale nie w swoim. Leżał w skrzydle szpitalnym.
Był wieczór, a przy nim siedział Nott,
Zabini i Pansy. W łóżku naprzeciwko spała Amy. Przy niej siedziała Luna i
Azieze, a bliźniaki właśnie wychodzili. Wyglądali na smutnych. Z oczu dziewczyn
lały się łzy.
-Co się dzieje?- Spytał
i rozejrzał się.
-Pamiętasz waszą bójkę
na boisku?- Spytał Blays.
-Tak.- Odpowiedział mu
nie pewnie młody Malfoy.
-No wiec… Kiedy
przyszła Grangers ty i Am… Znaczy blondi zemdleliście.- Zaczął tłumaczyć mu
przyjaciel, a Theodor co chwila spoglądał na swoją płaczącą dziewczynę.-
Zanieśliśmy was do skrzydła szpitalnego. Byłeś w śpiączce przez półtora
miesiąca, a Am… Znaczy, ona jeszcze się nie obudziła.- kontynuował. Wszyscy się
spodziewali, że Draco wyskoczy z teksem „a co mnie obchodzi ona!”, jednak
chłopak słuchał w milczeniu.
-Masz złamaną rękę i 3
żebra. Oprócz tego jesteś osłabiony i musisz odpoczywać.- Dodała Parkinson i
przyłożyła swoją rękę do jego.
-AŁ!!!- Krzyknął
blondyn. Okazało się, że to właśnie była jego złamana reka.
-Przep….- Zaczęła
dziewczyna jednak Malfoy nie pozwolił jej skończyć. Kazał jej natychmiastowy
wyjść. Ona wręcz w podskokach wybiegła z pomieszczenia.
Fred i Georg wracali do wierzy Griffindoru.
Byli załamani tą sprawą. Przez dwa tygodnie, dzień w dzień przychodzili do Amy.
Na każdej przerwie, zawsze po lekcjach, nawet przed lekcjami obaj przychodzili
do niej. Czasami w nocy się przekradali obok pani Pomfry, żeby się upewnić czy
przypadkiem blondynka się już nie obudziła. Anieze, Luna, Harry, Ron i Hermiona
zaczęli się martwić o bliźniaków. Próbowali ich zając czymś innym, ale on się
nie dawali tak łatwo. W końcu przyjaciele odpuścili i sami zaczęli częściej
przychodzić do Panny Fas.
-Chłopcy.- Rozległ się kogoś głos na
korytarzu.- Chodźcie tu do mnie.- Okazał się, że to Dumbledore. Fred i Georg
byli pewni, że dostaną szlaban. W końcu powinni od godziny być w dormitoriach.
-Nie powinniście
chodzić po Hogwarcie o tej porze. Pewnie wracacie ze skrzydła szpitalnego.-
Powiedział i uśmiechnął się.- Więc wam wybaczę. Wyobrażam sobie co musicie
przezywać. Wracając do tematu. Moglibyście
przekazać Amy, że ma przyjść do mnie jak się obudzi.- Bliźniacy Weasley
wciąż byli wstrząśnięci i tylko skinęli głowami, na znak, że zrozumieli zadanie
i odeszli.
Luna właśnie skradała się w pelerynie-
niewidce Harrego, do skrzydła szpitalnego.
Serce jej biło z nerwów. Umbridge mogła ją przyłapać w każdej chwili, a
jak nie ona to Snaep. Mimo wszystko nie poddawała się. Nie mogła przyjść do
przyjaciółki od dwóch tygodni. Umbridge zadawała im masę prac domowych. Snape
się na nią uwziął i nawet dostała -5 punktów od Flitwicka.
Panie Lovegood biło serce z całych sił.
Nie mogła się doczekać kiedy będzie w skrzydle szpitalnym. Na korytarzy ciągle
musi się rozglądać i uważać, żeby nie zahaczyć o pelerynę. Gdy Luna doszła na
miejsce zauważyła, że Draco stoi przy łóżku Amy i wygląda przez okno.
Draco stał przy łóżku Amy, gdy nagle
usłyszał cichy szept.
-… jesteś wszystkim tym
co mam…- Śpiąca blondynka cichutko zaśpiewała i odchyliła głowę w stronę blasku
srebrzystego księżyca padającego z okna. Malfoy usłyszał jakiś szmer na końcu
sali. To była Luna. O mały włos nie potknęła się o pelerynę- niewidkę. Na
wszelki wypadek blondyn szybko wskoczył do swojego łóżka naprzeciwko i zaczął
udawać, że śpi.
Luna wykorzystała moment w którym nikogo
nie było w pobliżu i powoli podeszła do przyjaciółki. Lekko odsłoniła twarz i
zaczęła opowiadać o swoich snach. Podczas gdy Luna mówiła Amy się obudziła.
Spojrzała na przyjaciółkę jednym okiem, żeby nic nie zauważyła.
-Jakie to słodkie.-
Wyszeptała gdy Luna skończyła. Blondynka się zdziwiła, że akurat w tej chwili
Amy się obudziła. Była trochę zawstydzona, ale przyjaciółka od razu ją
zapewniła, że nikomu nic nie powie.
Malfoy usłyszał jakieś szepty. Zdziwił się
ponieważ on i dziewczyna aktualnie byli jedynymi poszkodowanymi w skrzydle
szpitalnym, a Amy się jeszcze nie obudziła. Przynajmniej on tak myślał. Usiadł
na łóżku, lecz nie zobaczył, żeby ktoś był w pomieszczeniu. Amy wyglądała jakby
spała, a Luny nie było widać. Szepty jednak nie ustały. Chłopak postanowił to
zignorować i położył się spać.
Następnego ranka Luna od razu powiadomiła
o wczorajszym wydarzeniu gryfonów. Wszyscy postanowili pójść do niej po
lekcjach. Bliźniaki chcieli do niej przyjść od razu gdy się dowiedzieli, że się
zbudziła. Luna jednak ich przekonała, że to nie najlepszy pomysł, ponieważ Amy
jest mocno osłabiona i może jeszcze spać. Mimo iż chłopaki sądzili, że Luna ma
rację, chcieli przyjść do przyjaciółki jak najszybciej, o czym wiedziała
reszta. Wealeyowie byli pod stałym nadzorem Harrego i Rona.
Hermiona ciągle się martwiła. Poszła do
biblioteki by się uspokoić przy jakiejś książce. Jednak, żadna jej nie pomogła.
Nerwowo przewracała strony. Pierwszy raz się tak martwiła. Martwiła się o
piętnasto letnią dziewczynę jak o małe dziecko. Gryfonka po części nie
rozumiała tego, a po części czuła, że musi ją chronić. Nie wiedziała jaki był
tego powód. Po prostu to czuła.
Jednak nie tylko panna Granger się
martwiła o Amy. Weasleyowie oprócz Ginny, zajadali stres, a najbardziej Ron. Na
obiedzie Harry, Ron i bliźniaki razem z Simusem, urządzili wyścig „kto zje
najwięcej w jak najkrótszym czasie”. Dzięki temu udało im się chodź przez
chwilę nie myśleć o blondynce. Anieze, Hermiona i Ginny tylko obserwowali jak
chłopaki wpychają w siebie nie wyobrażalną ilość jedzenia.
Po obiedzie chłopców trzeba było zanieść
so sypialni. Tak się objedli, że dziewczyny prawie ich turlały po schodach.
-Po co się taj
objadaliście.- Powiedziała Luna trzymając podpierającego się Georga.
-I jak sobie niby teraz
wyobrażacie odwiedziny w skrzydle szpitalnym.- Dodała Anieze, która ciągnęła za
sobą Harrego i Simusa.
-Eee… No nie wiem.-
Stwierdził sarkastycznie Ron.- Myślałem, że po prostu pójdziemy tam na nogach.-
Dodał z ironią.
-Przecież wy się ledwo
ruszacie.- Odpowiedziała mu Hermiona i odepchnęła go od siebie. Chłopak złapał
się poręczy i wysapał:
-Masz rację. Dziś nie damy rady do niej pójść. Pomożesz mi dojść do dormitorium prawda.- Zwrócił głowę od Hermiony, a gdy ona się ugięła uśmiechną się i znów podparł o przyjaciółkę.
-Masz rację. Dziś nie damy rady do niej pójść. Pomożesz mi dojść do dormitorium prawda.- Zwrócił głowę od Hermiony, a gdy ona się ugięła uśmiechną się i znów podparł o przyjaciółkę.
-No skoro jesteśmy na
miejscu, ja lecę do Amy.- Oznajmiła Anieze gdy doszli przed portret Grubej
Damy.
-Zaczek…- Wyjęknął
Fred, ale zanim skończył dziewczyna znikła gdzieś w oddali.
Było 5 komentarzy więc wstawiam dziewiąty rozdział. Cztery komentarze były od tej samej osoby (widać to po dacie i czasie dodania), ale obiecałam, że jak będzie 5 to wstawię. Nie ustalałam innych zasad ;D Miłego czytania i zapraszam na bloga, do którego link jest umieszczony pod ankietą.
Możesz wstawić kolejny?
OdpowiedzUsuńI co z tego, że większość jest ode mnie?
OdpowiedzUsuńja chce już kolejny rozdział!!
OdpowiedzUsuńProszę wstaw kolejny
OdpowiedzUsuńJest 5. Wstawiaj kolejny!
OdpowiedzUsuńTu nie było takiej umowy. Po za tym, tym razem dopiero piszę kolejny i jutro mam sprawdzian z anglika, a jestem beznadziejna z angielskiego -,-"
OdpowiedzUsuń