poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Dziewiąty rozdział


Skrzydło szpitalne

     Draco leżał oparty na łóżku, w swoim dormitorium. Jedynym światłem w pokoju były świece, które stały na każdej szafce w pokoju. Blondyn całował się z jakość dziewczyną. Zastanawiał się kto to jest. Astoria? Pansy? Oby nie Parkinson.- pomyślał, dalej całując się z dziewczyną.- Może to Ginny? Albo Hermiona? NIE! Nie mógłby spędzić ani chwili sam na sam, w jednym pomieszczeniu- a co dopiero w jednym łóżku- z tymi, tymi… gryfonkami. Chłopak zauważył blond włosy. Może to Luna.- Dalej się zastanawiał.- Jest krukonką. Nagle dziewczyna zaczęła gryźć jego koszulę.
     Draco nie miał nic przeciwko, do póki nie zobaczył, kim jest jego partnerka. Amy Fas. Tak… Ślizgon nie mógł uwierzyć, że jest z blondynką tak blisko i nie wywołali jeszcze awantury. Chciał zepchnąć dziewczynę z siebie, ale nie panował nad sobą. Nie mógł ruszać ani nogami, ani rękami. Amy jednym machnięciem ściągnęła z chłopaka koszulę. Jej ubrania nagle zniknęły. Draco uświadomił sobie, że może się ruszać, ale nie chcę. To co się działo podobało mu się i to było najgorsze. Blondynka przejechała ostrymi paznokciami po jego klacie… i… i wtedy… kiedy akcja miała się rozkręcać… Blondyn się obudził w łóżku, ale nie w swoim. Leżał w skrzydle szpitalnym.
     Był wieczór, a przy nim siedział Nott, Zabini i Pansy. W łóżku naprzeciwko spała Amy. Przy niej siedziała Luna i Azieze, a bliźniaki właśnie wychodzili. Wyglądali na smutnych. Z oczu dziewczyn lały się łzy.
-Co się dzieje?- Spytał i rozejrzał się.
-Pamiętasz waszą bójkę na boisku?- Spytał Blays.
-Tak.- Odpowiedział mu nie pewnie młody Malfoy.
-No wiec… Kiedy przyszła Grangers ty i Am… Znaczy blondi zemdleliście.- Zaczął tłumaczyć mu przyjaciel, a Theodor co chwila spoglądał na swoją płaczącą dziewczynę.- Zanieśliśmy was do skrzydła szpitalnego. Byłeś w śpiączce przez półtora miesiąca, a Am… Znaczy, ona jeszcze się nie obudziła.- kontynuował. Wszyscy się spodziewali, że Draco wyskoczy z teksem „a co mnie obchodzi ona!”, jednak chłopak słuchał w milczeniu.
-Masz złamaną rękę i 3 żebra. Oprócz tego jesteś osłabiony i musisz odpoczywać.- Dodała Parkinson i przyłożyła swoją rękę do jego.
-AŁ!!!- Krzyknął blondyn. Okazało się, że to właśnie była jego złamana reka.
-Przep….- Zaczęła dziewczyna jednak Malfoy nie pozwolił jej skończyć. Kazał jej natychmiastowy wyjść. Ona wręcz w podskokach wybiegła z pomieszczenia.
     Fred i Georg wracali do wierzy Griffindoru. Byli załamani tą sprawą. Przez dwa tygodnie, dzień w dzień przychodzili do Amy. Na każdej przerwie, zawsze po lekcjach, nawet przed lekcjami obaj przychodzili do niej. Czasami w nocy się przekradali obok pani Pomfry, żeby się upewnić czy przypadkiem blondynka się już nie obudziła. Anieze, Luna, Harry, Ron i Hermiona zaczęli się martwić o bliźniaków. Próbowali ich zając czymś innym, ale on się nie dawali tak łatwo. W końcu przyjaciele odpuścili i sami zaczęli częściej przychodzić do Panny Fas.
     -Chłopcy.- Rozległ się kogoś głos na korytarzu.- Chodźcie tu do mnie.- Okazał się, że to Dumbledore. Fred i Georg byli pewni, że dostaną szlaban. W końcu powinni od godziny być w dormitoriach.
-Nie powinniście chodzić po Hogwarcie o tej porze. Pewnie wracacie ze skrzydła szpitalnego.- Powiedział i uśmiechnął się.- Więc wam wybaczę. Wyobrażam sobie co musicie przezywać. Wracając do tematu. Moglibyście  przekazać Amy, że ma przyjść do mnie jak się obudzi.- Bliźniacy Weasley wciąż byli wstrząśnięci i tylko skinęli głowami, na znak, że zrozumieli zadanie i odeszli.
     Luna właśnie skradała się w pelerynie- niewidce Harrego, do skrzydła szpitalnego.  Serce jej biło z nerwów. Umbridge mogła ją przyłapać w każdej chwili, a jak nie ona to Snaep. Mimo wszystko nie poddawała się. Nie mogła przyjść do przyjaciółki od dwóch tygodni. Umbridge zadawała im masę prac domowych. Snape się na nią uwziął i nawet dostała -5 punktów od Flitwicka.
     Panie Lovegood biło serce z całych sił. Nie mogła się doczekać kiedy będzie w skrzydle szpitalnym. Na korytarzy ciągle musi się rozglądać i uważać, żeby nie zahaczyć o pelerynę. Gdy Luna doszła na miejsce zauważyła, że Draco stoi przy łóżku Amy i wygląda przez okno.
     Draco stał przy łóżku Amy, gdy nagle usłyszał cichy szept.
-… jesteś wszystkim tym co mam…- Śpiąca blondynka cichutko zaśpiewała i odchyliła głowę w stronę blasku srebrzystego księżyca padającego z okna. Malfoy usłyszał jakiś szmer na końcu sali. To była Luna. O mały włos nie potknęła się o pelerynę- niewidkę. Na wszelki wypadek blondyn szybko wskoczył do swojego łóżka naprzeciwko i zaczął udawać, że śpi.
     Luna wykorzystała moment w którym nikogo nie było w pobliżu i powoli podeszła do przyjaciółki. Lekko odsłoniła twarz i zaczęła opowiadać o swoich snach. Podczas gdy Luna mówiła Amy się obudziła. Spojrzała na przyjaciółkę jednym okiem, żeby nic nie zauważyła.
-Jakie to słodkie.- Wyszeptała gdy Luna skończyła. Blondynka się zdziwiła, że akurat w tej chwili Amy się obudziła. Była trochę zawstydzona, ale przyjaciółka od razu ją zapewniła, że nikomu nic nie powie.
     Malfoy usłyszał jakieś szepty. Zdziwił się ponieważ on i dziewczyna aktualnie byli jedynymi poszkodowanymi w skrzydle szpitalnym, a Amy się jeszcze nie obudziła. Przynajmniej on tak myślał. Usiadł na łóżku, lecz nie zobaczył, żeby ktoś był w pomieszczeniu. Amy wyglądała jakby spała, a Luny nie było widać. Szepty jednak nie ustały. Chłopak postanowił to zignorować i położył się spać.
     Następnego ranka Luna od razu powiadomiła o wczorajszym wydarzeniu gryfonów. Wszyscy postanowili pójść do niej po lekcjach. Bliźniaki chcieli do niej przyjść od razu gdy się dowiedzieli, że się zbudziła. Luna jednak ich przekonała, że to nie najlepszy pomysł, ponieważ Amy jest mocno osłabiona i może jeszcze spać. Mimo iż chłopaki sądzili, że Luna ma rację, chcieli przyjść do przyjaciółki jak najszybciej, o czym wiedziała reszta. Wealeyowie byli pod stałym nadzorem Harrego i Rona.
     Hermiona ciągle się martwiła. Poszła do biblioteki by się uspokoić przy jakiejś książce. Jednak, żadna jej nie pomogła. Nerwowo przewracała strony. Pierwszy raz się tak martwiła. Martwiła się o piętnasto letnią dziewczynę jak o małe dziecko. Gryfonka po części nie rozumiała tego, a po części czuła, że musi ją chronić. Nie wiedziała jaki był tego powód. Po prostu to czuła.
     Jednak nie tylko panna Granger się martwiła o Amy. Weasleyowie oprócz Ginny, zajadali stres, a najbardziej Ron. Na obiedzie Harry, Ron i bliźniaki razem z Simusem, urządzili wyścig „kto zje najwięcej w jak najkrótszym czasie”. Dzięki temu udało im się chodź przez chwilę nie myśleć o blondynce. Anieze, Hermiona i Ginny tylko obserwowali jak chłopaki wpychają w siebie nie wyobrażalną ilość jedzenia.
     Po obiedzie chłopców trzeba było zanieść so sypialni. Tak się objedli, że dziewczyny prawie ich turlały po schodach.
-Po co się taj objadaliście.- Powiedziała Luna trzymając podpierającego się Georga.
-I jak sobie niby teraz wyobrażacie odwiedziny w skrzydle szpitalnym.- Dodała Anieze, która ciągnęła za sobą Harrego i Simusa.
-Eee… No nie wiem.- Stwierdził sarkastycznie Ron.- Myślałem, że po prostu pójdziemy tam na nogach.- Dodał z ironią.
-Przecież wy się ledwo ruszacie.- Odpowiedziała mu Hermiona i odepchnęła go od siebie. Chłopak złapał się poręczy i wysapał:
-Masz rację. Dziś nie damy rady do niej pójść. Pomożesz mi dojść do dormitorium prawda.- Zwrócił głowę od Hermiony, a gdy ona się ugięła uśmiechną się i znów podparł o przyjaciółkę.
-No skoro jesteśmy na miejscu, ja lecę do Amy.- Oznajmiła Anieze gdy doszli przed portret Grubej Damy.
-Zaczek…- Wyjęknął Fred, ale zanim skończył dziewczyna znikła gdzieś w oddali.

Było 5 komentarzy więc wstawiam dziewiąty rozdział. Cztery komentarze były od tej samej osoby (widać to po dacie i czasie dodania), ale obiecałam, że jak będzie 5 to wstawię. Nie ustalałam innych zasad ;D Miłego czytania i zapraszam na bloga, do którego link jest umieszczony pod ankietą.

6 komentarzy:

  1. Możesz wstawić kolejny?

    OdpowiedzUsuń
  2. I co z tego, że większość jest ode mnie?

    OdpowiedzUsuń
  3. ja chce już kolejny rozdział!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Proszę wstaw kolejny

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest 5. Wstawiaj kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tu nie było takiej umowy. Po za tym, tym razem dopiero piszę kolejny i jutro mam sprawdzian z anglika, a jestem beznadziejna z angielskiego -,-"

    OdpowiedzUsuń